Podsumowanie 2017 roku

To był zdecydowanie bardzo twórczy rok! Poznałam wiele fantastycznych, uzdolnionych osób i fotografowałam w miejscach o jakich mi się nawet nie śniło.
Pierwsze wymarzone zdjęcia zrobiłam już w styczniu. I to było jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w moim życiu 🙂
Nefthis i Muffka The Fox

Tak się złożyło, że niedługo potem w lutym miałam okazję odwiedzić innego liska. Albo i dwa … 🙂
Justyna i Freya The Fox

W marcu pojechałam m.in z HatcheT pochodzić po skałkach, a po drodze zapukałam do Askasu po coś ładnego na drogę 🙂 Już wcześniej miałam okazję fotografować dla tej projektantki ale nie poznałyśmy się do tej pory osobiście. Od tego momentu zrobiłyśmy wiele udanych sesji, a jeszcze więcej przed nami!

W kwietniu znów ruszyliśmy w skały tym razem z Thinloth.

Maj obfitował w kreatwność – z HatcheT, Askasu i dogami niemieckimi z hodowli Perseidy Kasjopei i Arhus obrażałyśmy uczucia katolików prezentując odwrócone krzyże na kreacji.

 

Kilka dni później dzięki poszukiwaniom w internetach poznałam kolejną inspirującą parę, Małgosię i jej konia Smoka.
Zabrałam Thinloth do SKJ Bajardo żeby zrobić to zdjęcie.

 

A chwilę później odbył się pierwszy w tym roku organizowany przeze mnie Baśniowy Plener. W zagrodzie Ojrzanów spędziliśmy dwa twórcze dni (właściwie noc też, bo nie wszyscy poszli spać 😉 ) w towarzystwie koni, owieczek i osiołków.

W czerwcu dostałam zaproszenie w Góry Sowie, w których Savra i Revena przygotowały ogrom stylizacji do sfotografowania. Wspólnie z Michałem (Wiking Art) fotografowaliśmy modelki w sercu gór w towarzystwie ptaków drapieżnych „Pod Skrzydłami”.

Wróciliśmy na Mazowsze żeby za chwilę znów pojawić się na Dolnym Śląsku. Dostaliśmy zaproszenie od Fundacji Twoje Dziedzictwo na plener „Zabytki w Obiektywie”. Mieliśmy niepowtarzalną okazję fotografować w najpiękniejszych pałacach Dolnego Śląska. Dwa dni spędziliśmy w pałacu w Bożkowie, a dwa kolejne w Gorzanowie.

Na jesieni odbył się kolejny Baśniowy Plener – tym razem zaprosiłam grupę fotografów, modelki Thinloth, Revenę i Blue Astrid oraz wizażystkę Kayę „Ładne na Oko” do Zamku w Mosznej. Miejsce zrobiło na nas tak duże wrażenie, że niebawem wracam tak znowu 🙂

Tym plenerem chciałam uroczyście zakończyć sezon fotograficzny ale okazało się, że pojawiło się jeszcze kilka propozycji nie do odrzucenia 🙂
Podobała Wam się szczególnie ta sesja z Lady Cleopathra i dogami z hodowli Perseidy Kasjopei.

W grudniu pojawił się w magazynie FOCUS Historia artykuł z moimi zdjęciami, z czego jestem niezwykle dumna!

A, no i żeby podsumować wszystkie moje tegoroczne wyczyny, na koniec sama zrobiłam sobie dwie stylizowane sesje 🙂


Kalendarz na nowy rok jest już zapełniony równie ciekawymi wydarzeniami, a chciałabym zrobić dużo, dużo więcej. Oby starczyło mi na wszystko czasu 🙂

 

 

Baśniowy Plener z Końmi „Winter Stories”

Każdy fotograf plenerowy wie, że zima to czas, który nie pozwala tak bardzo zaszaleć fotograficznie. Światło szybko się kończy no i modelki nie bardzo lubią marznąć. Pod koniec zimy każdy czeka z utęsknieniem na pierwsze ciepłe dni żeby w końcu wyjść z aparatem w teren. Na pewno znacie to uczucie … 🙂


Mam dla Was propozycję – wyrwę Was z tej zimowej monotonii! Pod koniec stycznia, kiedy już odpoczniecie w pełni po poprzednim sezonie i nabierzecie ochoty do działania macie okazję wziąć udział w prawdziwie magicznym zimowym plenerze.
Będzie to plener jednodniowy, spotkamy się rano i będziemy fotografować do końca światła. Przewiduję zapasową liczbę modelek – w razie gdyby któraś zamieniła się podczas sesji w sopel lodu 🙂


W każdej chwili będzie okazja do schowania się w ciepłym pomieszczeniu i napicia ciepłej herbatki.


Miejscem sesji będzie stajnia nieopodal Warszawy – tak, w plenerze wezmą udział nasze konie. Między innymi Djimmer i Elisabeth:


Po sesji, o ile pogoda na to pozwoli usiądziemy wspólnie przy ognisku 🙂

Termin: 27 stycznia 2018r (z możliwością przełożenia jeśli pogoda będzie fatalna)
Miejsce: Pasikonie 1, woj. mazowieckie (niedaleko Puszczy Kampinoskiej)
Cena: 170 zł
W cenę pleneru wliczone są  ciepłe napoje oraz ognisko z przekąskami, praca modelek, wizaż i stylizacje, jak również udział koni i owieczek i ich opiekuna oraz przygotowanie zwierząt do sesji.

P.S. liski widoczne na zdjęciach nie wezmą udziału w plenerze 😉

Tak było na Baśniowym Plenerze w Mosznej

Plener na zamku był fantastyczny! Najlepszy! Mówię tak po każdym plenerze ale prawda jest taka, że ja jako organizator również wyciągam istotne wnioski z minionych wydarzeń. I tak ten plener był najlepszy ze wszystkich – poczynając od totalnie bajkowego miejsca jakim jest zamek w Mosznej, a na wspaniałej, zgranej grupie kończąc.


Zamek, a właściwie pałac dla mnie jest niesamowity – mówię to jako fotograf od bajek, bo podobno zamek jest szkaradny. No ale co kto lubi 🙂 Głównie z zewnątrz jak też w otoczeniu zamku można się fotograficznie wyżyć po wsze czasy. Wnętrz dostępnych dla fotografów jest teoretycznie mało ale wystarczająco dla kreatywnych osób  z wyobraźnią. Ja w sumie łapałam modelki, które już schodziły z sesji z grupą na dosłownie chwilę i narobiłam materiału, który będę obrabiać całą zimę 🙂 Miejsce naprawdę godne polecenia, dlatego też zdecydowałam się zrobić powtórkę tego wydarzenia.


Kolejny plener ( tym razem z elementami warsztatowymi!) na zamku odbędzie się 13 kwietnia 2018 (potrwa od piątku do niedzieli). Sprawdź szczegóły:

<<Baśniowy Plener na Zamku II>>

A tak bawiliśmy się w październiku 🙂

Recenzja fotoksiążki Saal Digital

Dostałam ostatnio możliwość przetestowania produktu firmy Saal Digital Polska.
Uważam, że zdjęcia zyskują życie dopiero na papierze więc bez mrugnięcia okiem przystąpiłam do projektowania fotoksiążki. Wybrałam fotoksiążkę w formacie A4 ekstra grubą. Znajdziecie ją na stronie producenta pod nazwą XG – różni się ona od zwykłej tym, że jej karty mają ponad milimetr grubości i są sztywne (jak książki dla dzieci, nie gniotsa, nie łamiotsa 😉 ). Ma to taką zaletę, że książka rozłożona na płasko nie ma bardzo widocznego łączenia i można swobodnie nadrukować jedno zdjęcie na dwie strony – takie duże zdjęcia robią największe wrażenie!

Wybrałam opcję okładki matową bez watowania (okładka nie posiada wypełnienia) i w takiej formie mi się podoba. Nie mam zastrzeżeń co do odwzorowania kolorów – są dokładnie takie jak na monitorze. Zdjęcia są ostre, a papier ma fajną delikatną teksturę.  Książka naprawdę robi wrażenie i mogę ją z czystym sumieniem polecić moim klientom. W przyszłości chciałabym również zrobić podobny album dla moich wyznawców 😉 Zastanowię się tylko nad wybraniem miękkiego papieru bo gruba opcja jest dosyć kosztowna.
Na koniec wymienię kilka cech, których chciałabym uniknąć przy następnym zamówieniu.
Pierwsze zdjęcie jest nadrukowane wprost na okładce. Brak tzw wyklejki, bez której książka wygląda co najmniej dziwnie.
Program do projektowania książki choć intuicyjny to kadrowanie zdjęć doprowadziło mnie kilka razy do szału. Co prawda mało, który program mnie nie doprowadza do takich stanów bo jestem człowiekiem antykomputerowym więc to bardzo subiektywna opinia 🙂


No i okładka jest podatna na odciski palców itp. Chociaż … po mojej chodził ślimak i śladu nie ma.

To chyba tyle, zobaczcie jak moje wiedźmy i wróżki wyglądają w fotoksiążce: