Fotografia dzieci – sesja studyjna z Filipkiem

Ale się działo! Filipek przyjechał zaspany i najwyraźniej nie w humorze. Co tu robić? Rodzice przejechali jakieś 50km, żeby się do mnie dostać, trzeba coś wymyślić. Maluszek był zdenerwowany tym bardziej, że sesja miała być na tłach, więc rozstawiłam całą graciarnię, tj statywy z  tłem, lampy-olbrzymy na statywach, po prostu makabra! Wpadłam na pomysł – narobimy hałasu! Przyniosłam słusznej wagi i rozmiaru klocki mojego dziecka i zaczęłam je rozrzucać z impetem dokookoła .  Dzieciakowi tak się spodobało, że nie dość iż dołączył do zabawy to do końca sesji nie mógł przestać się uśmiechać 🙂 Drogie mamy, znacie już skuteczny sposób na rozweselenie swoich pociech 🙂Fotografia dziecięca - fotograf Sochaczew