Recenzja fotoksiążki Saal Digital

Dostałam ostatnio możliwość przetestowania produktu firmy Saal Digital Polska.
Uważam, że zdjęcia zyskują życie dopiero na papierze więc bez mrugnięcia okiem przystąpiłam do projektowania fotoksiążki. Wybrałam fotoksiążkę w formacie A4 ekstra grubą. Znajdziecie ją na stronie producenta pod nazwą XG – różni się ona od zwykłej tym, że jej karty mają ponad milimetr grubości i są sztywne (jak książki dla dzieci, nie gniotsa, nie łamiotsa 😉 ). Ma to taką zaletę, że książka rozłożona na płasko nie ma bardzo widocznego łączenia i można swobodnie nadrukować jedno zdjęcie na dwie strony – takie duże zdjęcia robią największe wrażenie!

Wybrałam opcję okładki matową bez watowania (okładka nie posiada wypełnienia) i w takiej formie mi się podoba. Nie mam zastrzeżeń co do odwzorowania kolorów – są dokładnie takie jak na monitorze. Zdjęcia są ostre, a papier ma fajną delikatną teksturę.  Książka naprawdę robi wrażenie i mogę ją z czystym sumieniem polecić moim klientom. W przyszłości chciałabym również zrobić podobny album dla moich wyznawców 😉 Zastanowię się tylko nad wybraniem miękkiego papieru bo gruba opcja jest dosyć kosztowna.
Na koniec wymienię kilka cech, których chciałabym uniknąć przy następnym zamówieniu.
Pierwsze zdjęcie jest nadrukowane wprost na okładce. Brak tzw wyklejki, bez której książka wygląda co najmniej dziwnie.
Program do projektowania książki choć intuicyjny to kadrowanie zdjęć doprowadziło mnie kilka razy do szału. Co prawda mało, który program mnie nie doprowadza do takich stanów bo jestem człowiekiem antykomputerowym więc to bardzo subiektywna opinia 🙂


No i okładka jest podatna na odciski palców itp. Chociaż … po mojej chodził ślimak i śladu nie ma.

To chyba tyle, zobaczcie jak moje wiedźmy i wróżki wyglądają w fotoksiążce:

 

Baśniowy Plener w Gałowie

16 października spotkałam się z grupą fotografów na Baśniowym Plenerze w Gałowie. Plener został zorganizowany w ramach projektu „Zabytki w Obiektywie” z inicjatywy Fundacji Twoje Dziedzictwo. Tym razem mieliśmy możliwość fotografować na terenie ruin pałacu w Gałowie, którym opiekuje się IG Fundacja  (więcej na ten temat w tym wpisie).

Karolina i dafne

Nie mogło obejść się również bez koni, a tak się szczęśliwie złożyło, że niedaleko pałacu znajduje się bardzo fajna stajnia. Karolina, właścicielka stajni Ardena nie tylko udostępniła swoje piękne tinkery, ale zapozowała również dla nas nie gorzej niż niejedna zaprawiona w boju modelka 🙂 Konie Karoliny okazały się równie profesjonalne bo pozowały dzielnie i cierpliwie – wprost wymarzeni modele. Muszę przyznać, że to najspokojniejsze kopytne z jakimi do tej pory miałam okazję współpracować!

img_0251Dzielne zmarźluchy 🙂

Na plenerze zapozowały Dorota „Thinloth” i Kasia „Revena”.  Niewątpliwie dodatkową atrakcją była obecność pary wilczaków czechosłowackich, które urozmaiciły Wasze kadry WIERZBA i ROGU Wilczy Duch FCI.

img_0244

 

W pierwszej części dnia fotografowaliśmy na terenie zabytku – mieliśmy do dyspozycji ruiny pałacu z zewnątrz, zabytkowe stajnie oraz fragment parku ze stawami.

revena

Po południu wybraliśmy się nad pobliską rzekę na sesje w nieco dzikszym otoczeniu. W tym miejscu również powstało dużo świetnych zdjęć.

img_0424

Przypomnę jeszcze, że o kreacje zadbała Ewa Jobko – Costume Designer oraz Lucyna „Garderoba Lucy” a makijaże wymalowała Magdalena Liliana Molska.

img_0237

 

Plener w Gałowie stał się moim ulubionym z dotychczas organizowanych przeze mnie plenerów i warsztatów. Ze względu na zaangażowanie tak wielu wspaniałych osób to spotkanie było wyjątkowe. Szczególne podziękowania należą się Fundacji Twoje Dziedzictwo za zainicjowanie projektu i …. wilczaki. IG Fundacji za udostępnienie obiektu i …. wielkiego ptaka – niestety nie udało mi się zrobić z nim zdjęć 🙁 Karolinie za całokształt, w tym możliwość wywrócenia domu do góry nogami (taki bałagan to specjalność mojej ekipy!). Dziękuję Wam bardzo, bardzo serdecznie za wszystko, za super atmosferę, za pogaduchy i mam nadzieję, że już niedługo znowu się zobaczymy!

img_0297

Tym miłym akcentem mogłabym zakończyć ów wywód, natomiast nie byłabym sobą gdybym nie dołożyła łyżeczki dziegciu. Otóż moi mili, wyciągnęłam kilka wniosków z recenzji, które do mnie napłynęły po obu plenerach (chociaż wciąż tak mało, może teraz odniesiecie się do poniższych uwag?). Jeśli jeszcze kiedyś będę organizować plenery (a coś się kroi na wiosnę) to będę musiała zmniejszyć grupy dla Waszego komfortu. Wiąże się to niestety z podwyższeniem ceny, jednak z Waszych wiadomości jedoznacznie wynika, że zabrakło współpracy w grupach. Grupy były duże ale moim zdaniem czasu i możliwości na zrobienie sensownego materiału było aż nadto. Mimo to pojawiły się sytuacje, w których niektóre osoby dosłownie przejęły kontrolę nad planem. Wyobraźcie sobie, że bywają na takich spotkaniach osoby nieśmiałe lub zwyczajnie skromne, które nie wykrzyczą, że też chciałyby zrobić zdjęcia. Trzeba czasem spojrzeć za siebie i dać szansę innym.

img_0169

Zaproponowałam pracę indywidualną, po kilka minut dla każdego fotografa sam na sam z modelką, w założeniu której fotograf miał możliwość sam poustawiać modelkę i wykonać własne niepowtarzalne kadry. Część z uczestników na tym bardzo skorzystała natomiast część skarżyła się, że w trakcie samodzielnej pracy miała stado inny fotografów na plecach kradnących kadry. Nie jest przesadą to co mówię, a mówię o obu plenerach ogólnie. Ludzie kochani odczekanie w spokoju paru minut aż ktoś inny zrobi swoje zdjęcia by nikogo nie zbawiło, szanujcie się nawzajem i współpracujcie…

Plenery są dla Was, ja mimo, że biegam od grupy do grupy i sprawdzam czy wszystko gra nie jestem w stanie wszystkich Was upilnować. Zresztą jesteście dorośli więc powinniście pilnować się sami, czy się mylę? Grupy owszem były duże, ale cena była bardzo przystępna, a wręcz symboliczna – zwróciły się koszty organizacji, tak, tak, tyle to wszystko kosztuje, nie jest to plener na zasadach PRF jak ktoś bezmyślnie przyrównał.  Cena symboliczna bo chciałam Wam pokazać jak wyglądają nasze plenery. Szczęśliwie widać po Waszych zdjęciach , że udało się zrobić naprawdę dużo doskonałych ujęć.

 

Relacja z Baśniowego Pleneru z Końmi

18 czerwca spotkaliśmy się w kameralnym gronie w Ludowym Klubie Jeździeckim „Tarant”. Pozowały dwie modelki w stylizacjach dokładnie odzwierciedlających moją bajeczną galerie. Tak się już przyjęło, że i tym razem dla kontrastu były dwie diametralnie różne stylizacje: romantyczna – jasna i dziewczęca oraz stylizacja wzorowana na wyglądzie egzotycznych plemion.
Z początku konie nie były szczególnie zainteresowane współpracą, ale szybciutko nadrobiliśmy zaległości i powstało wiele wspaniałych kadrów.

I tym razem przekonałam się jak wiele trzeba mieć cierpliwości w fotografowaniu żywych zwierząt, które tak jak ludzie mają swoje charaktery i miewają humorki.
Trafiam akurat tylkoi wyłącznie na egzemplarze, które mają własne zdanie na temat uczestnictwa w sesji, tym bardziej szlifuję na nich swoją cierpliwość i pogodę ducha w oczekiwaniu na ten odpowiedni moment ;))

Mimo, że były momenty dla mnie jako organizatora stresujące to plener uważam za udany, bo udało mi wyłapać mnóstwo cudownych obrazków.

Dziękuję moim drogim uczestnikom za przybycie i wyrozumiałość dla zaistaniałych opóźnień i mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś spotkamy – atmosfera była megasympatyczna!

Przypomnę na koniec, że na plenerze pozowały moje ukochane, konioodporne Magdalena – Hatchet i Anna – MERRYSYNTH. Dziewczyny zapozują również na dwudniowych Baśniowych Warsztatach z Końmi w lipcu nad morzem gdzie będzie jeszcze więcej stylizacji i możliwość zrobienia zdjęć życia i dużo, dużo nauki Lr i PS ;).

 

 

Po warsztatach

Uff! Przetrwałam, choć to był jeden z najbardziej wyczerpujących weekendów w moim życiu! Oczywiście to takie pozytywne zmęczenie bo warsztaty wypadły wyśmienicie! Do Pasikoni przyjechało 9 wspaniałych, żądnych wiedzy osób – grupa okazała się tak zgrana jakby uczestnicy znali się od lat. Atmosfera była cały czas wspaniała, a humor nas nie opuszczał. Sobotnie zajęcia uwieńczyliśmy ogniskiem.

Warsztaty fotograficzne

Chciałabym w tym miejscu podziękować mojej cudownej ekipie, bez której to przedsięwzięcie by się nie udało – dziewczyny wspierały mnie na każdym kroku.

Nasza stylistka Lucyna, któa wyczarowała dla nas piękne kreacje i dodatki – ta malutka istota przyjechała z plecakiem większym od siebie. Nie mogłam wyjść z podziwu kiedy jak mróweczka dopracowywała stylizacje w przeddzień warsztatów i jak podczas sesji pilnowała, żeby ciuchy leżały na modelkach cały czas idealnie. Mój podziw dla tej energicznej osóbki sięgnął zenitu kiedy Lucyna wyciągneła z plecaka piłę (!!!) żeby upiłować kij, który posłużył nam jako totem szamanki. Ze świecą szukać takiej osoby do współpracy! Na następne warsztaty również zaproszę Lucynę, nie tylko ze względu na jej pokaźną garderobę ale za pozytywną energię, którą zaraża wszystkich wokół 🙂

IMG_0165

Kaya – wybór wizażystki nie był przypadkiem. Miałam już przyjemność współpracować z Kayą i wiem, że jeśli chcę mieć nadzwyczajny, a do tego trwały makijaż to Kaya spełni swoje zadanie w 200%. Zadanie nie było łatwe bo poprosiłam o naprawdę fantazyjny, kolorowy makijaż dla modelki, która grała elfkę. Kaya się tylko ucieszyła, bo jej klientki zwykle zamawiają bardziej stonowany makijaż. Mogła się więc „wyżyć” artystycznie i makijaże były nie tylko zjawiskowe ale idealnie dopasowane do urody modelek jak też stylizacji! Nie musiałam też prosić o doglądanie makijaży podczas sesji bo Kaya cały czas pilnowała i w razie potrzeby przypudrowała tu i tam 😉Bez-nazwy-2

I moje dwie ulubione modelki. Dwa kompletne przeciwieństwa, które idealnie uzupełniały się na sesjach, uzupełniają się zresztą kiedy robimy prywatne sesje 😉 Jedna błękitnooka blondynka o alabastrowej cerze, powściągliwa, pozując ma zaplanowany każdy gest, druga brunetka o piwnych oczach, wulkan energii, jej pozowanie jest ekspresyjne i teatralne. Blondynka jest spokojna, wyważona z uwagą odpowiada na prośby kursantów. Brunetka komletnie wczuwa się w swoje role, czuje się jakby grała na scenie i mimo spontaniczności  jej postacie są tak bardzo realistyczne. Na tyle, że grając postać zjawy wystraszyła mi kursantów … 😉
Jestem niezmiennie zachwycona ze współpracy z obiema modelkami, tym z jaką łatwością potrafią wcielać się w powierzone im role. Towarzyszyły mi zresztą aktywnie już podczas planowanie warsztatów, znały swoje role wcześniej i brały udział w tworzeniu swoich stylizacji.

IMG_0399

Wspólnie stworzyłyśmy naprawdę wymarzoną ekipę i mam nadzieje, że spotkamy się jeszcze kiedyś w takim samym składzie 🙂

Ale oprócz modelek pozował ktoś jeszcze … 🙂
Dwa konie czystej krwi arabskiej Elgaspar i Wigo – znosili cierpliwie naszą ekscytację na ich widok i mimo upału i owadów, które nie dawały spokoju wzbogacili nasze sesje o ten niesamowity koński pierwiastek. Tym bardziej, że większość z nas to osoby absolutnie rozkochane w kopytnych 🙂 Tu należą się wielkie podziękowania dla Agnieszki i Kasi, które przyprowadziły konie i bez mrugnięcia okiem spełniały nasze fotograficzne zachcianki 😉

Warsztaty fotograficzne

 

Najmniejszym ale równie urodziwym modelem był Largo (Lord Largo Domi Pearl) – biały owczarek szwajcarski, który przyjechał dzięki uprzejmości Adriany w zastępstwo innego psa. Szczęście w nieszczęsciu, ale Largo okazał się niezwykle cierpliwym modelem, pozował dzielnie z modelką, a później również z koniem, który swoją drogą nie robił na nim specjalnie wrażenia 🙂 Largo idealnie dopełnił jedną ze stylizacji, wprowadził swoją obecnością cząstkę nieposkromionej wilczej dzikości (wiem jak to brzmi, jeśli ktoś poznał Largo ale …. 😀 )

129192_1199623961_n

Wiem już napewno, że będą następne warsztaty, śledźcie informacje na blogu, na stronie w zakładce BAŚNIOWE WARSZTATY lub na facebooku aby poznać szczegóły!

Podsumowanie roku 2015

2015 był zdecydowanie najintesywniejszym dla  mnie rokiem pod względem fotograficznym. Zrobiłam wiele zdjęć, które powstały z potrzeby serca i do których czuję duży sentyment.  Doceniło je poza tym mnóstwo osób i wydawnictw co niezwykle mnie cieszy. Usłyszałam wiele pozytywnych słów, a najcenniejsze to chyba te, że moje zdjęcia są inspiracją dla innych artystów.

Jednak najważniejszym moim „osiągnięciem” jest nawiązanie współpracy z osobami, które w sposób podobny do mnie postrzegają sztukę fotograficzną i doskonale wspisują się w klimat moich zdjęć. W procesie kreowania pomysłu na sesje nasze pomysły zawsze idealnie się uzupełniają. Dzięki takiemu osobliwemu pokrewieństwu dusz powstały właśnie moje ulubione zdjęcia. Łatwo zgadnąć, o których modelkach mowa… 🙂

Przejdźmy do podsumowania, poukładałam zdjęcia chronologicznie, a każde z nich jest dla mnie w jakiś sposób wyjątkowe.

1. Pierwsze zdjęcie to efekt pierwszej tak wyjątkowej sesji, w tak wyjątkowym miejscu z tak wyjątkowymi ludźmi ( i nie ludźmi). Trudno chyba właściwie nie zrobić z taką ekipą dobrego zdjęcia, bo zdjecia robią się w takich okolicznościach same. Szczególnie dla miłośnika zwierząt. Szczególnie z modelką, która odbiera na tych samych falach co fotograf. Konie, wilki, sympatyczny asystent, a przede wszystkim Thinloth – bohaterka moich obrazków, w których chciałam pokazać prawdziwą, pierwotną więź ludzi i zwierząt. Z tej sesji przywiozłam multum zdjęć i nie do końca wiem, które lubię najbardziej – najachętniej wstawiłabym wszystkie 🙂  Niech wystarczy to, ponieważ to nie jedyna sesja z moim ukochanym stadem … 🙂

5

 

2. Kolejna sesja to kompletnie inna tematyka, inna stylizacja i … kompletnie inna modelka. Ale to też była bardzo „moja” przestrzeń twórcza. Z MERRYSYNTH połączyła nas chyba wspólna fascynacja formą w fotografii, dlatego też moim ulubionym zdjęciem z sesji z Nią jest to:

2

 

3. To zdjęcie z Anią bardzo lubię, jest według mnie fantastycznie zagrane. Ania wygląda pięknie w makijażu Marleny Brojek i mimo niedogoności. które czychały na nas tego dnia wyszło bezbłędnie.

IMG_0179

 

4. Zdjęcie to powstało przy okazji wspólnego wyjazdu na wakacje. Miałyśmy wprawdzie plan aby zrobić jakieś zdjęcia ale to co udało nam się zrobił przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Magda z żurawiem to bez wątpienia jedno z moich ulubionych zdjęć nie tylko w tym roku ale w ogóle.

6

5. Na tym samym wyjeździe, z tą samą Magdą zrobiłam swoją pierwszą Ofelię. Zdjęcia mam w różnych konfiguracjach, jednak najbardziej lubię to:

4

6. Kolejna sesja z Thinloth, jeszcze bardziej zaskakująca. Stylizacja, którą przygotowała modelka zwaliła mnie z nóg. Ustaliłyśmy, że ma być szamańsko, plemiennie, ale to był prawdziwy majstersztyk stylizacyjny! Zdjęcie, genialnie zagrane i o dziwo bez obecności hordy zwierząt 😉

IMG_0144

7. Bielizna to nie jest raczej mój ulubiony temat, jednak jako, że uwielbiam wszelkie żyjątka to to zdjęcie również znalazło się na tej liscie 😉 A mówiąc poważnie to bardzo fajne współpracowało mi się z Helledore i na tej sesji powstało wiele wartych uwagi zdjęć.

1

8. Wspólne czarowanie w krzakach z Magdą. Jeszcze tyle zdjęć z tej sesji leży na dysku .. 🙂

IMG_0036

 

9. Niedługo później w tych samych krzakach dzielnie zapozowała Thinloth. Było zimno, to była szybka akcja ale koncepcja modelki przeze mnie sfotografowana wyszła naprawdę imponująco.

db

 

 

10. NIe wiem! Zostało kilka dobrych zdjęć, które mogłabym tu wstawić ale nie mogę się zdecydować. 😉 Wolałabym od Was dowiedzieć się, które zdjęcie z 2015 lubicie najbardziej – napiszcie koniecznie w komentarzach!